Sporo ciekawostek, informacji, porad i fachowej wiedzy o języku angielskim

„Tingo” co znaczy? hmm…

Czytałam ostatnio o książce jednej, wydaje się ciekawej. Tytuł – „The meaning of Tingo”.  Autor – Adam Jacot de Boinod. Zagwozdką jest już sam tytuł. Mimo, że angielski próżno szukać słowa „tingo” w słowniku tegoż języka. Jak się okazuje, pochodzi ono z ojczystego języka mieszkańców Wyspy Wielkanocnej i nie ma swojego odpowiednika w angielskim. Trudno też prawdopodobnie o jego odpowiednik w jakimkolwiek innym języku. „Tingo” w Pascuense znaczy tyle, co „pożyczać przedmioty z domu przyjaciela póki nic mu nie pozostanie”.  Nie dość, że długie to jeszcze dziwne to znaczenie.  Książka o takich językowych dziwolągach traktuje właśnie.

Mnóstwo w niej ciekawostek typu niderlandzki czasownik „plimpplampplettere” oznaczający puszczanie kaczek na wodzie (ang. skimming stones on water) czy japońskie „age-otori” – na określenie gorszego wyglądu po ścięciu włosów.  Mistrzostwem świata jest „ariga-meiwaku” kryjące w sobie, jak wyjaśnia autor: „an act someone does for you that you didn’t want to have them do and tried to avoid having them do, but they went ahead anyway, determined to do you a favour, and then things went wrong and caused you a lot of trouble, yet in the end social conventions required you to express gratitude”… Chyba wiemy o czym mowa – sytuacja skomplikowana a jak zgrabnie w dwa słowa ujęta.

Jacot de Boinod stara się także wyliczyć ile istnieje słów w języku Eskimosów na określenie różnych rodzajów śniegu, w Albańskim wąsów czy bananów w Hawajskim.  Język i kultura są jak widać nierozerwalne.

Bardzo ciekawy blog autora pod adresem http://themeaningoftingo.blogspot.com/. Jedna z ostatnich dyskusji tyczy fotografowania i tego, co się mówi, aby uśmiech na fotografii ładnie się prezentował. W polskim przychodzi mi do głowy tylko „ser” z wszędobylskiego angielskiego wzięty, ale wygląda na to, że u innych szeroki uśmiech na twarzy fotografowanego wywołuje także bakłażan (w chińskim „qiezi”), wisienka (francuskie „cerise”), sałata („zele” po bułgarsku), omlet (szwedzki „omelett”) czy koreańskie „kim chi”!

Skomentuj